Na ogół nie lubię na bogato.

Nie lubię nakładać wielu warstw kosmetyków, nie lubię się świecić i czuć jakbym była czymś oblepiona. Moja mieszana cera też nie przepada za treściwymi, olejowymi kosmetykami, szybko odpowiada wypryskiem to tu to tam jeśli tylko się zagalopuje i wklepie w nią coś tłustego. Ale jest taki jeden czas w roku, w którym moja a także Wasza skóra potrzebuje szczególnego otulenia- to właśnie Zima. To okres, w którym powietrze jest wyjątkowo suche, niskie temperatury drażnią naszą cerę i naczynia krwionośne a ogrzewanie pomieszczeń ma się totalnie na opak ze zdrową, nawilżoną skórą. Powiem Wam szczerze, że mój organizm działa jakoś podświadomie i tak samo jak w zimniejsze dni jadam więcej ciepłych posiłków, tak częściej zaglądam do szafki z olejami czy masłami i codziennie po kąpieli wsmarowywuje w siebie aromatyczne balsamy. Jest mi wtedy dobrze, czuje, że robiąc tak niewiele działam na rzecz mojego ciała i umysłu. Dzisiaj opowiem co Wy możecie zrobić dla swojej skóry o tej porze roku.

 

Codzienna pielęgnacja

Nie zdziwi Was, że zacznę od …

Demakijażu:).

Wiem, że tłukę o nim non stop ale nadal myślę, że to jeden z tych kroków pielęgnacyjnych przy którym popełnia się najwięcej błędów i dalsze nakładanie czegokolwiek nie ma sensu jeśli nie umyjemy dobrze twarzy/szyi/dekoltu.

Jeśli ktoś z Was nie polubił się z olejowym zmywaniem buzi, to jest świetny czas, żeby dać mu drugą szansę. Pierwszy etap demakijażu, który powinien najwięcej zmyć nie może w Zimie opierać się na wodnych/żelowych preparatach z zawartością środków powierzchniowo czynnych. Skóra po nich jest tępa, odwodniona i rozdrażniona a uwierzcie mi, że samo grzanie kaloryferem zabiera jej w ciągu dnia całą wodę.

Olejki/masła/śmietanki – to na te kosmetyki powinniście postawić w zimowej pielęgnacji.

Gdy komuś potrzebne jest w następnym kroku użycie płynu micelarnego to ok, ale też zwróćcie uwagę, żeby był to preparat łagodny, nie drażniący.

Tonik/ hydrolat- must have całym rokiem, z tym że teraz możecie postarać się o takie kosmetyk, który ma dodatkowe substancje łagodzące: d- panthenol/alantoinę/niacynamid/aloes. Hydrolaty o działaniu łagodzącym: kwiat kocanki/pszenicy samopszy/z róży Damascena/ z lipy/ nasion marchwi/ zielonej herbaty/ lawendowy. Pamiętajcie, że w zimie nie pozostawiamy na skórze do samoistnego wyschnięcia żadnych wodnych kosmetyków, ponieważ to mogłoby dodatkowo nas wysuszyć. Zatem, jeśli chcesz użyć toniku lub hydrolatu możesz do tego wykorzystać wacik lub dłoń ale nie nalewaj sobie za dużej ilości i jeśli czujesz, że po chwili Twoja skóra nadal jest mokra możesz wmasować resztkę kosmetyku.

Dodatkowe nawilżenie

Dobrze wiecie, że ja nie z tych co wciskają wszystkim kremy czy uznają je za niezbędny element pielęgnacji. Nie mniej jednak zima to wyjątkowy czas, w którym nasza skóra potrzebuje pomocy i sama nie da sobie rady bez tych właśnie kremów czy serum. Krem o tej porze roku to nie tylko dodatkowe nawilżenie ale też nasza tarcza ochronna przed wpływem suchego powietrza czy mrozu. Często pytacie mnie, czy Zimą potrzebujecie specjalnego „zimowego” kremu. I tak i nie 🙂 jeśli Wasz codzienny krem jest kosmetykiem tłustym, bez dużej zawartości wody i dodatkowo ma filtr UV to nie, nie musicie wydawać pieniędzy na dodatkowy specjalny preparat. Natomiast w sytuacji, kiedy nie posiadacie takiego kremu lub ten którego używacie nie spełnia wyżej wymienionych cech, to musicie sobie taki kosmetyk sprawić :). Oczywiście wszystko musi być dobrane indywidualnie, żeby to Wam ten krem pasował. Mała przestroga dla osób ze skórą tłustą czy trądzikową: nie kupujcie bez sprawdzenia składu tzn „zimowych kremów”, które mają w sobie ciężkie, komedogenne składniki mogące pogorszyć Wasz stan skóry. Sprawdzajcie składn INCI w poszukiwaniu troszkę lżejszych, suchych emolientów. Więcej na temat składników nawilżających w kosmetykach przeczytacie TU.

 

Gdy Wasza skóra jest wyjątkowo wymagająca pod względem nawilżenia i mimo używania bogatego kremu nadal ciągnie/piecze- musicie po pierwsze sprawdzić czy krem, którego używacie rzeczywiście jest odpowiednim kosmetykiem ? Jeśli uważacie że jest i mimo tego skóra domaga się więcej, dajcie jej serum- najlepiej delikatne serum olejowe. Te kilka kropel wmasowanych pod krem, może znacząco poprawić stan Waszej skóry.

Kiedy temperatura spada dużo poniżej zera albo po prostu wybierasz się w góry, sam krem czy serum może nie wystarczyć. Zaopatrz swoją kosmetyczkę w sztyft natłuszczający, którym nasmarujesz usta, nos i uszy.

Maski kremowe … maski w płacie… maski algowe 🙂 czemu nie ??? W zimie zaprzęgamy wszystkie konie do pracy, dlatego o ile stan skóry na to pozwala zawsze je polecam.

 

O peelingu chyba nie muszę mówić 🙂 To Twój cotygodniowy element obowiązkowy dla twarzy i dla ciala. No właśnie, nie możemy zapomnieć o pielęgnacji całego ciała, bo ono też walczy z niedoborem wody. Pewnie wiele z Was zna temat rysowania paznokciem po skórze ? Jeśli tak, to nie pozostaje nic innego jak właśnie regularny peeling i dobry balsam do ciała. Taka wieczorna kąpiel z wmasowaniem pysznego balsamu to idealne zwieńczenie ponurego dnia.

 

Dłonie i stopy potrzebują więcej tak jak cała reszta:). Oprócz bezwzględnego noszenia rękawiczek czy codziennego wsmarowania kremu, raz na dwa tyg zróbcie im peeling i maskę :). Nie musicie wcale kupować specjalnych produktów, wystarczy na wypeelingowaną skórę nałożyć grubą warstwę kremu i wsadzić dłonie w bawełniane rękawiczki. Możecie w tym czasie spokojnie ogarniać dom, (lub leżeć pachnieć i nic nie robić:)) a skóra dłoni  będzie  miała swoje prywatne spa.

przepis na peeling

 

Wszelkie  nawilżające zabiegi gabinetowe, są polecane o tej porze roku. Nie wszystko uda nam się zrobić w domowych warunkach dlatego rozejrzyjcie się w ofertach salonów i klinik. Ja ze swojej strony mogę każdemu bez wyjątków polecić głęboką mezoterapię igłową. Moja miłość ❤️

 

Dodatkowa pomoc

Poza tym, co możecie robić ze swoim ciałem, warto zadbać o to jak żyjecie. Mam tu na myśli między innymi to, że macie leciutki wpływ na suchość powietrza w pomieszczeniach, w których się znajdujecie. Nawilżacz powietrza to genialna sprawa (zwłaszcza, kiedy Wy lub Wasze dzieci macie częste  infekcje górnych dróg oddechowych) ale możecie zastosować starsze metody, takie jak specjalne naczynia z wodą wieszane na kaloryferach czy po prostu wilgotny ręcznik.

I pijcie wodę, dużo i jeszcze więcej. Mam świadomość, że zimna a nawet pokojowa woda nie jest zachęcająca o tej porze roku ale możecie przecież pić wodę cieplejsza z cytryną i miodem albo herbatki owocowe czy ziołowe.

Jak widzicie wystarczy kilka małych modyfikacji by nasza skóra i ciało zimą było dopieszczone i nie dawało nam się we znaki skórnymi suchotami. Przemyślcie co możecie zrobić aby sobie pomoc:)

W kolejnym poście będzie dużo konkretów czyli moje recenzje kremów „zimowych”.

Mam nadzieje, że podoba Ci się u mnie na blogu 🙂 Oto kilka rzeczy, które możesz zrobić aby pomóc mi w jego rozwoju:

  • Daj znać o swojej obecności – skomentuj, powiedz czy Ci się podoba, daj mi znać o czym chcesz wiedzieć więcej a na pewno o tym napiszę.
  • Polub mój profil na Facebooku– będziesz ze mną na bieżąco.
  • Obserwuj mnie na Instagramie – tam zobaczysz mnie najczęściej.
  • Udostępnij mój post – dzięki temu mam szansę dotrzeć do większej ilości ludzi 🙂

Dziękuję Ci, Karolina

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *